W Powstaniu:

Szpital Karola i Marii; ul Marszałkowska

POWSTANIE…

Wybuch Powstania zastał mnie na Woli w okolicy Szpitala, gdzie trzeba było wykonać różne zabiegi u chorych niemowląt. Na oddziale dzienny dyżur odbywał się normalnie, natomiast na popołudniowy raport nie zgłosiła się ani jedna słuchaczka. Przyjęłam raport, zwolniłam uczennice i zostałam sama. Około godz. 16.00 weszłam do kuchni mlecznej, żeby przygotować butelki do karmienia. Od ul. Żytniej usłyszałam strzały, brama otworzyła się i dwóch ludzi wniosło na noszach ranną. Była to pierwsza ofiara, 18-letnia dziewczyna. Dostała serię z karabinu maszynowego. Już nie żyła. Niosący nosze mieli na rękach biało-czerwone opaski. Wybuchło Powstanie! — zrozumiałam dlaczego słuchaczki nie zgłosiły się na dyżur. Wszystkie pewne były w akcji. Przez 4 dni pozostawałam sama z doraźną pomocą. Na pole­cenie przełożonej opuściłam Szpital, aby przez ul. Karolkową (będącą pod obstrzałem) przeprowadzić dwóch młodych ludzi. Miałam wrócić za parę godzin. Ale drogi powrotnej już nie było.

Przez dwa tygodnie usiłowałam dotrzeć do domu, ale doszłam tylko do ul. Marszałkowskiej i tu zostałam do końca. Bardzo trudne były te dwa miesiące Powstania. Trudno jest żyć nie mając mieszkania i żadnych środków do życia. Pod silnym ogniem artyleryjskim budowaliśmy barykady przy ul Marszałkowskiej w okolicach kina Imperiał. Próbowałam zorganizować mały szpital dla rannych i chorych, ale poza udzielaniem doraźnej pomocy, nie udało się nic zrobić. Najbardziej brakowało wody. Któregoś dnia grupa żołnierzy stacjonujących w tym samym domu dostała ze zrzutu ziarno (zboże). Prosili, aby im upiec chleb. Obiecali się nim podzielić. Całymi dniami i nocami mełło się to ziarno w zwykłych młynkach do kawy. Dziś już nie pamiętam, jak ten chleb wyglądał — bo przecież nigdy w życiu nie piekłam chleba. Ale żołnierze byli wtedy bardzo głodni — my też. Po upadku Powstania dostałam się do obozu przejściowego w Ursusie. Dzięki pomocy pracujących tam pielęgniarek i polskiego lekarza (dr. Wszelakiego), uzyska­łam zwolnienie. Lekarz niemiecki nie protestował. Miałam temperaturę i czekając na badanie zemdlałam z głodu. Zwolnienie z obozu zachowałam na pamiątkę.(…)

Źródło

Pochylone nad człowiekiem t.2 wyd. Stowarzyszenie Redaktorów, Warszawa 1993