W Powstaniu:

Obwód V Mokotów, 5. Rejon - batalion "Oaza" (następnie "Ryś") - kompania "Krawiec" ul. Chełmska 19 –(szpital Ujazdowski)

 „SAWA”

Wspomnienie o Marysi Sawicz

Godzina „W” 1 sierpnia 1944 roku zastała „Sawę” gdzieś na mieście, ale jeszcze przed zabarykadowaniem bramy domu, w którym mieszkała (aleja 3 Maja nr 2), przybiegła tam z dwiema dziewczynkami po jakieś rzeczy. W lokalu stacjonował już oddział AK — pluton 1139 z III Zgrupowania. Niestety wobec przeważających sił niemieckich ataki żołnierzy AK nie przyniosły spodziewanych sukcesów, przeto opuszczenie posesji bloku, aby przedrzeć się na wyznaczony punkt koncentracji, było dla „Sawy” i dziewcząt niemożliwe.

3 sierpnia Niemcy przystąpili do generalnego ataku dla całkowitego uchwycenia arterii Aleje Jerozolimskie — aleja Sikorskiego — most Poniatowskiego — aleja Waszyngtona. Żołnierze niemieccy otrzymali rozkaz zabijania wszystkich napotkanych mężczyzn, usuwania kobiet i dzieci | oraz palenia domów. Żołnierze AK z plutonu 1139 zostali j rozstrzelani.

„Sawa” z dziewczętami, swoją babcią, ciotką i jej córką, została wraz z innymi kobietami z bloku przepędzona przez most Poniatowskiego na Saską Kępę w okolice Ronda Waszyngtona. Tam postanowiła nawiązać kontakt ze „swoimi”, rozdzieliła się więc z rodziną i wraz z dziewczętami poszła do znanej sobie pani Zofii Aleksandrowiczowej, właścicielki apteki przy ul. Francuskiej 16. W sąsiednim mieszkaniu znajdowało się już kilku mężczyzn, którzy brali udział w akcji na Dworzec Wileński i ukrywali się, gdyż AK na Saskiej Kępie nie ujawniła się. „Sawa” skontaktowała się z nimi — zdaje się, że któregoś z nich znała. Powstanie na Pradze wygasło już 3 sierpnia. Dowódca tego rejonu ppłk „Bober” rozkazał nieuzbrojonym oddziałom ukryć się i czekać w konspiracyjnej łączności, natomiast uzbrojone oddziały kierować na lewy brzeg Wisły. Jeden punkt przeprawowy powstał w pobliżu lasu majątku Jabłonna, drugi na Saskiej Kępie.

„Sawa” szukała możliwości przeprawienia się przez Wisłę nie tylko dla siebie, ale i dla dziewcząt. Nie wiadomo dokładnie, ile razy przepływała Wisłę i w jakich warunkach. Po którejś z rozpoznawczych wypraw wróciła bardzo zmęczona, brudna i głodna, ale przyniosła pomyślne wiadomości: na Mokotowie jest stosunkowo spokojnie, przeprowadza się tam nawet szczepienia ochronne.

Około 15 sierpnia Niemcy zaczęli zabierać mężczyzn z domów na Saskiej Kępie. Przeprawę przez Wisłę należało więc realizować jak najszybciej.

Wiele danych wskazuje na to, że około 20 sierpnia „Sawa” dołączyła do tzw. oddziału „Grochów”, który składał się głównie z plutonów 686 i 687, aby razem z żołnierzami przeprawić się przez Wisłę. Przeprawą tą, w nocy z 22 na 23 sierpnia, dowodził pchor. „Tomek”. Żołnierze oddziału „Grochów” i inni, którzy przeprawili się przez Wisłę pod dowództwem por. „Wiktora”, weszli w skład batalionu „Ryś” powstającego pod dowództwem rtm. „Gardy”. „Sawa” też została skierowana do rtm. „Gardy”, który stacjonował na ul. Chełmskiej.

Dowództwo rejonu Mokotów przygotowywało poważną akcją uderzeniową na koszary DAK przy ulicy Podchorążych. Godzinę „U” [Uderzenie] ustalono na 23.30 dnia 26 sierpnia. Szef służby sanitarnej batalionu „Ryś” Zdobysław Czerwiński — „Sławek”, organizował na przy ulicy Polkowskiej dodatkowe patrole do tej akcji, które miały być przydzielane do poszczególnych kompanii. „Sawa” weszła w skład patrolu Zofii Jastrzębskiej „Zosi”, a patrol ten przydzielono do kompanii „Krawiec” dowodzonej przez por. „Gryfa”.

Walki trwały bez wytchnienia już niemal trzy Było wciąż wielu rannych. Lżej rannych opatrywano na miejscu. To właśnie „Sawa” opatrywała ppor. „Andrzeja II”, por. „Lecha”  (których po prowizorycznym opatrunku nałożonym przez „Sawę” odniesiono do szpitala! Chełmskiej) i wielu innych rannych z kompanii „Krawiec”.

29 sierpnia pod wieczór, po odparciu ostatniego tego dnia ataku nieprzyjaciela, dowódca batalionu zarządził zluzowanie kompanii „Krawiec” przez kompanią „Granat” jeszcze w ciągu nocy z dwudziestego dziewiątego na trzydziesty. „Sawa” skorzystała z zarządzonego odpoczynku.

We wczesnych godzinach rannych 30 sierpnia ,”Sawa” dostała się na ulicę Morszyńską nr 5/7 do filii szpitala Ujazdowskiego i tam parę chwil rozmawiała z panią Stanisławą Stawską „Stasią”, która z rozmowy tej odniosła wrażenie, że „Sawa” kogoś szukała i bardzo śpieszyła się, aby wrócić w okolice Chełmskiej.

„Sawa” przyszła do szpitala Ujazdowskiego na Chełmską 19/21 z dwiema koleżankami — były bardzo zmęczone po akcji na ulicy Podchorążych i korzystając z kilku godzin zwolnienia ze służby chciały się przespać w dyżurce dra Sawicza, który w tym czasie operował rannych w innym budynku. Po południu, po odwiedzeniu rannych miały już wracać do swego punktu, ale ostrzał nasilał się. „Sawa” zawróciła i w drzwiach do szpitala spotkała Halę Brzozowską, której wspomniała, że idzie do swoich chłopców. Jeden z nich leżał z ręką unieruchomioną w szynie. Właśnie wtedy spadły bomby niszcząc tę część szpitala. Pożar ogarnął szczególnie gwałtownie parter budynku, w którym leżeli ciężko ranni. Okna miały kraty, zawaliły się drewniane stropy i klatka schodowa. Dr Sawicz pracujący w innym budynku — ocalał.

Zwłoki „Sawy” pozwolił jej matce rozpoznać łańcuszek z medalikiem i wojenny sygnecik z orzełkiem.

Maria Radlińska

3 WŻDH

Źródło

PEŁNIĄC SŁUŻBĘ - Z pamietników i wspomnień harcerek Warszawy 1939-1945 PIW 1983 oraz Muzeum Powstania Warszawskiego